niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 2 - Ja się postaram abyś jednak zadzwoniła.

Spacerowaliśmy alejką w parku, drzewa dodawały tutaj uroku. Śmiech biegających dzieci rozweselał serca a na sam widok chciało się bardziej wdrażać w to miejsce. Obok mnie, tym samym tempem kroczył Liam. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, tak jak by to miejsce miało swoją magie. Zaśmiałam się.
- Co Cię tak rozbawiło? - zapytał unosząc prawą brew do góry.
- Pamiętam jak moja siostra zaczeła was słuchać, byłeś wtedy taki słodki i niewinny.
- A teraz taki nie jestem? - zatrzymał się z urażoną miną. Nie mogłam się powstrzymać i niestety zaśmiałam się.
- Jesteś słodki a zarazem bardziej męski i dojrzały. - serio ja to powiedziałam? Mam za długi język.
- Miło słyszeć. - posłał mi swój zniewalający uśmiech, aż ciepło mi się zrobiło. - Rozumiem, że Ty nas nie słuchasz?
- Nie za bardzo, mam swoje ulubione dwie piosenki.. - przygryzłam delikatnie wargę czując na sobie jego spojrzenie.
- Jakie? - szturchnął mnie lekko, na co ja zaragowałam śmiechem. - No powiedz.. - zachęcał.
- Story Of My Life i Don't Forget Were You Belong. - powiedziałam dumnie.
- Widzę, że lubimy tę samą piosenkę. - uśmiechnełam się lekko. - Masz kogoś? - ździwiło mnie jego pytanie.
- Przyjaciółkę i siostre. - powiedziałam z uśmiechem. Zatrzymaliśmy się przy murku oddzielającym od fontanny, malutkie kropelki uderzały w nas. Przyjemne uczucie, spojrzałam na Liama. Nasze spojrzenia się spotkały, szybko odwróciłam wzrok. Poczułam udrzenieu wody o mój dekold i dopiero zdałam sobie sprawe, że mnie ochlapał. Długo nie byłam mu dłużna i zrobiłam to samo. Chłopak udawał obrażonego co mnie rozbawiło.
- Jesteś stuknięta. - rzucił szczerząc się.
- I kto to mówi? - chciał coś odpowiedzieć, ale jego telefon. Rzucił mi przepraszające spojrzenie i odszedł na bok. Zaczełam się zastanawiać jak to możeliwe, że miałam sesje z Liamem Payne, jadłam z nim lunch i teraz jestem na spacerze. Los potrafi zaskakiwać mnie, jak i zarówno dopiec.
- O czym myślisz? - drgnełam na jego głos. Odwróciłam się w jego strone, stał za mną.
- A tak sobie.
- Masz może ochote wyskoczyć dzisiaj ze mną i chłopakami do klubu? - coraz bardziej wątpie, że to się dzieje naprawdę.
- Kluby to nie moja bajka. - uśmiechnełam się lekko. Na twarzy chłopaka zamiast cudownego uśmiechu, pojawił się grymas.
- Jak byś zmieniła zdanie, to zadzwoń. - podał mi rząd cyferek, które zapisałam w telefonie.
- Nie licz na to. - powiedziałam chytrze. Liam zaśmiał się.
- Ja się postaram abyś jednak zadzwoniła. - w jego głosie tkwiła duma.
- To powodzenia życze.. - powiedziałam oddalając się od niego. Ruszyłam dróżką, którą przyszliśmy. Odnalazłam auto i pojechałam do domu. Weszłam do środka, ku mojemu zaskoczeniu na kanapie siedziała Hope. Podbiegłam do niej i ją uściskałam.
- Mam dobre wyniki badań i lekarz pozwolił mi wrócić do domu. - powiedziała uradowana. Tak bardzo się cieszyłam, że jest już w domu.
- A ze mną się tak nie witasz.. - powiedziała oburzona przyjaciółka.
- Chcesz wiedzieć z kim miałam sesje i będę miała kolejne? - usiadła do pionu i patrzyła wyczekująco na odpowiedź. - A więc, byłam z nim na lunchu a potem poszliśmy na spacer i zaproponował mi dziś wyjście do klubu z jego kolegami ale odmówiłam. - trzymałam je w niepewności.
- Kto to jest? - powiedziała zniecierpliwiona North, zaśmiałam się.
- Liam Payne! - krzyknełam. Dziewczyny zaczeły piszczeć z radości.
- Moja siostra spotkała się z nim i odmówiła wyjście z One Direction. Pojebana! - usłyszałam desperacki głos Hope.
- Grzeczniej! - upomniałam ją.
- Przecież ona ma racje! - rzuciła North.
- Koniec tematu! I oczywiście nikt ma nie wiedzieć, bo tajemnica narazie. - dziewczyny pokiwały głową na znak, że rozumieją. - Jutro mam  sesje z ...Paulem i odechciewa mi się tej pracy.. - westchnełam.
- Ja mam z nim za tydzień. - mina brunetki mówiła sama za siebie. Ona też nie lubi tego typa. - Widziałaś co znowu piszą? - spojrzałam na nią pytająco. Wyciągneł gazete i podała mi ją.

                                                               × Sławna modelka zmyśla historie swojego życia! Czy powiedziała prawde o swoim domie? Według naszego
                                                                   źródła dochodziło w tym domu do różnych awantur, co skutkowała interwencją policji albo karetki. Jak się
                                                                   żyje z matką alkoholiczką i ojcem sadystą? A może jej kariera jest oparta na współczuciu ze strony innych
                                                                   w tym biznesie? Nagle z takiego domu się nie wychodzi jako życzliwe dziecko, czyżby pozory myliły? ×                                                                                                                                                                                      

 Czułam jak po moich policzkach spływają łzy, łzy bólu. Dlaczego oni muszą sięgać w bolesne wspomnienia? Wstałam i pobiegłam do swojego pokoju, trzasnełam drzwiami. Usiadłam na podłodze, opierając się o łóżko. Wszystko wraca, a było tak idealnie. Rozpłakałam się jak małe dziecko, to jedyne emocje na jakie mogę sobie pozwolić. Czasem trace chęć do życia, przez te hieny. Wyciągnełam butelkę wódki z pod łóżka, zawsze  trzymam tutaj ją na gorsze dni. Odkręciłam zakrętkę i się napiłam. Skrzywiłam się na gorzki smak i uczucie pieczenia w gardle. Kolejne łyki nie sprawiały takiego uczucia, zapominałam.

     ××××××
Obudziłam się z koszmarnym bólem głowy i uczuciem pragnienia. Z sunełam się z łóżka, przewracają przy tym pustą butelkę na podłodze. Zeszłam do kuchni, wszyscy spali i mogłam się nacieszyć ciszą. Wyciągnełam butelkę wody z lodówki i się napiłam. Ulżyło mi trochę, usiadłam przy wyspie. Nawet nie pamiętam jak doszło do tego, że usnełam. Obudziłam mnie North szturchając, spojrzałam na nią. Przewróciła swoimi oczami i zajeła się robieniem kawy.
- Znowu? - usłyszałam jej zmartwiony głos. Zdarzało mi się już kilka razy zatapiać smutki w alkoholu, pomaga. Tym razem też wydało mi się to, jako najlepsze rozwiązanie.
- Nie radze sobie już.. - spuściłam głowę w dół. - Te hieny! - westchnełam.
- Idź się przyszykuj, weź prysznic a ja zrobie kawy. - wstałam i poszłam do siebie. Wygrzebałam świeże ciuchy, wziełam prysznic i się jakoś ogarnełam.  Wypiłam kawe i pojechałam do agencji, tym razem na czas. Weszłam do środka, Dominic rozmawiał z kimś przez telefon. Dałam mu znać, że jestem i poszłam do garderoby. Przebrałam się w przyznaczony dla mnie strój, zrobili mi makijaż i fryzurę. Gotowa wyszłam na plan zdjęciowy, zadowolony Paul już czekał. Chciałam uciec, ale co by mi to dało? Nic. Czułam jego oddech na swoim ciele, ręce w miejscach gdzie nie powinno być. Wogóle powinien trzymać się ode mnie z daleka. Poczułam jak mnie bardziej przyciska do swojego ciała, jak jego ręce dotykają mojego ciała, a nie mogłam już. Wyrwałam się jemu i schowałam się w pustej garderobie. Nawet tutaj się pojawił, przycisnął mnie do wolnej ściany. Ścisnął moje nadgarski aby uniemożliwić mi wyrywanie się , czułam łzy zbierające się w moich oczach. Dotykał ustami moją szyje i dekolt znacząc mokrymi pocałunkami. Próbowałam się wyrwać, nie miałam tyle siły. Byłam słaba a on silniejszy. Jego ręce wodziły po moim ciele, co jeszcze bardziej mnie bolało. Moje wyrywania się, błaganie, łkanie nic go nie ruszały.  Wykorzystałam chwile nie uwagi jego i wybiegłam. Biegłam boso i w samej bieliźnie przez parking pod ziemny majac nadzieje, że ktoś tu będzie. Zobaczyłam wysiadającą postać z Land Rovera, wyglądała znajomo.
- Pomóż mi, prosze. - łkałam. Chłopak odwrócił się do mnie, kamień spadł mi z serca. Przytulił mnie mocno do swojego torsu prosząc abym się uspokoiła, ale ja nie potrafiłam.

Każde kolejne minuty w tym miejscu przyprawiały mnie o koszmarne myśli.

_____________________________________________
I jak się podoba Rozdział 2? Jak myślicie kto to wysiadł z tego auta i jest teraz z Emily?

1 komentarz:

  1. Super rozdział no i z auta na pewno wyszedł Liam :)
    Czekam na nexta<3

    OdpowiedzUsuń