wtorek, 14 stycznia 2014

Rozdział 3 - Widzisz? Ucz się od niej.

- Co się stało? - jego głos był zmartwiony a zarazem spokojny. Nie chciałam nic mówić, tylko zamknąć się gdzieś i przeczekać to wszystko. Nigdy nie spodziewałam się, że coś takiego mi się przytrafi.. Jedgo dłoń delikatnie jeździła po moich plecach dając mi przy tym przyjemne uczucie- Powiedz, proszę.
- Paul.. on... mnie.. ja.. uciekłam.. - mówiłam chaotycznie robiąc po każdym słowie przerwe. Jego silne ramiona otoczyły moje ciało z podwójną siłą.
- Chodź wrócimy tam. - w jego anielskim głosie był gniew i złość, ale na kogo? Nie chciałam tam wracać, on tam był. Znając życie wciska im bajeczke, dlaczego wybiegłam. Chciałam teraz znaleść się w domu, obok North i Hope. Liam zdjął swoją niebieską bluze i zarzucił mi ją na ramiona. Nie potrafiłam się opanować, cała dygotałam, łzy leciały mi bez opamiętania.
- Posłuchaj wrócisz tam i wszystko powiesz. - pokręciłam przecząco głową. Nie chciałam słyszeć o powrocie tam, nie gdy on tam jest. Odsunełam się od Liama i spojrzałam w jego brązowe a zarazem smutne oczy.
- Niee, prosze. - wyszeptałam.
- Tutaj jesteś. - usłyszałam jego głos. Zaczełam panikować, cała trzęsłam się jak tory przed zbliżającym się pociągiem. Liam pogładził mnie ręką po plecach.
- To on? - szepnął. Pokiwałam twierdząco głową, nie potrafiłam nic wypowiedzieć. Chłopak mnie pocałował moje czoło i poszedł w kierunku Paula. Przyjżał mu się uważnie, po czym wymierzył kilka ciosów w brzuch i szczenkę. Mój oprawca upadł przed Liamem na kolana a z jego ust jak i nosa sączyła się krew.
- Przestań ... proszę! - krzyknełam, Liam spojrzał na mnie i wymierzył mu ostatni cios. Schowałam twarz w dłonie aby nie widzieć tego całego syfu, poczułam jak ktoś mnie do siebie przyciąga i przytula. Nie musiałam patrzeć na tą osobe a by wiedzieć, że to Liam.
- Należało się mu. - powiedział bez uczuć, taki chłodny. - Masz kluczyki, wsiądź i się zamknij a ja pójde po twoje rzeczy. - W tym momencie owiała mnie panika. On i ja, sami? Kręciłam przecząco głową, nie chciałam aby mnie zostawiał. Przy jego pomocy wsiadłam do auta i się zamknełam. Przerażona patrzyłam jak Liam odchodzi, zaczełam na nowo łkać.

     ××××× Liam ×××××
Otworzyłem drzwi od agencji i wszedłem do środka. Wszyscy byli w jednym miejscu, przerażeni zapewne całą sytuacją. Dostrzegłem jej menadżera i podszedłem do niego. Cały kipiałem, jak on mógł dopuścić do tego?
- Dlaczego nic nie zrobiłeś? - rzuciłem wściekły.
- Co się stało? - zaśmiałem się kpiąco.
- Chodzi o to, że on poraz drugi próbował ją zgwałcić a Ty nic. - wrzasnełem. Wszyscy patrzyli na mnie z przerażeniem, krew w moich skroniach pulsowała.
- Nic mi nie powiedziała!
- Na dzisiaj skończyła prace, ide po jej rzeczy. - weszłem do jej garderoby i chwyciłem jej rzeczy. Idąc po schodach do parkingu, zdałem sobie sprawe, że zostawiłem ją z nim. Jak ją ruszy raz jeszcze to zabije! Nigdzie go nie było a dziewczyna była z opartą głową o szybe, płakała. Podeszłe  i zapukałem w szybe, podskoczyła. Spojrzała z przerażeniem na mnie i otworzyła drzwi. Wrzuciłem jej rzeczy do tyłu a sam wsiadłem za kierownice.
- Zapnij bluze, bo nie będziesz miała życia. - odpaliłem silnik i ruszyłem. Emily zapieła bluze, była rozkojarzona i zapłakana. Żal mi jej, to naprawdę sympatyczna i ładna dziewczyna. Podjechałem pod dom i swój wzrok skupiłem na dziewczynie, która rozkojarzona rozglądała się i nie wiedziała gdzie jest.
- To nie mój dom. - wyszeptała.
- Zostaniesz narazie tutaj a potem odwioze Cię do domu. - wysiadłem. Wziełem rzeczy dziewczyny i ją osłoniłem aby dotarła do domu przed tymi hienami.
- Kupiłeś pizze? - usłyszałem głos z salonu, zapewne to Niall. Ze schodów zbiegał Harry, jak nas zobaczył to runął z nich na podłogę. Nie mogłem powstrzymać śmiech, z resztą  Emily też się zaśmiała. Harry otrzepał się i wstał.
- Harry. - wyciągnął ku niej dłoń z burakiem na twarzy.
- Harry to nie jest najlepszy moment. - wskazałem na jego dłoń wyciągniętą w strone dziewczyny.
- Komu Ty się przedstawiasz Harry? - dociekał Lou. Weszliśmy do salon, gdzie Lou, Niall i Zayn grali na konsoli. Na nasz widok szczenki im opadły w dół, no nie dziwie się. Przyprowadziłem do domu dziewczyne w mojej bluzie i dość skąpych majtkach.
- To jest Emily i was zna, jej siostra to nasza fanka. - wyjaśniłem, pokiwali twierdząco głowami na znak, że rozumieją. - Chodź pokaże Ci łazienkę. - posłałem
dziewczynie i zaprowadziłem do swojej łazienki.
- Mogę się wykąpać, chce zmyć z siebie jego. - na ostatnie słow za drżała. Podałem jej czysty ręcznik i skierowałem się do drzwi.
- Jak coś to wołaj, będę w salonie. - przytakneła a ja wróciłem do salonu. Czułem spojrzenia wszystkich tutaj zgromadzonych. - Coo? - zapytałem opadając na wolny fotel.  Nie rozumiałem o co im chodzi.
- Wiesz jak to wyglądało? - zapytał Zayn. Tak wiem i wyobrażam sobie jak bym się zachował gdyby to Harry przyprowadził do domu w takim stanie Emily. Opowiedziałem krótko im co się stało i dlaczego ona jest z nami. Nie zadawali głupich pytań i chyba zrozumieli.

     ××××× Emily ×××××
Weszłam pod strumień ciepłej wody, z dokładnoąsiąmyłam miejsca w których mnie dotykał. Zmyłam makijaż, mokra wyszłam i osuszyłam się. Ubrałam swoje ciuchy i zrobiłam nowy makijaż, z kosmetków, które miałam w torbie. Wyszłam z łazienki i weszłam w prost do pokoju, zapewne to Liama. Nie miałam ochoty na kontakty z kim kolwiek, położyłam się na łóżku i próbowałam zasnąć. Właśnie, próbowałam. Przed oczami widziałam jego zachwyconą twarz, z tego co mi robił. Usiłowałam skupić się na czymś innym, co pomogło by mi zasnąć, chociaż na chwilę. Usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi, szybkim ruchem się podniosłam do postawy siedzącej. Do pokoju wszedł Liam, posłał mi jeden z tych swoich czarujących uśmiechów, jakoś lepiej mi się zrobiło.
- Myślałem, że przyjdziesz do nas. - usiadł na łóżku, obok mnie.
- Nie mam ochoty na kontakt z kim kolwiek. - wzeok spuściłam na pościel, intensywny, biały odcień.
- Rozumiem. - wstał z łóżka i poszedł w strone drzwi. Nie chciałam aby wychodził, czułam się bezpiecznie przy nim.
- Zostań.. - wyszeptałam. Liam odwrócił się w moją strone, posłałam mu błagalne spojrzenie. Chciałam aby teraz tu był, siedział ze mną, nawet w ciszy. Długo nie musiałam czekać na reakcje chłopaka, usiadł obok mnie, tym razem bliżej. Czułam jego perfumy, kocham takie zapachy.
- Jeżeli chcesz to przesuniemy jutrzejszą sesje. - jego wzrok spoczywał na moim ciele. Dawał mi tym przyjemne uczucie, którego nie pamiętałam od dawna. Mężczyźni patrzyli na mnie jak na jaką rzecz, produkt z gazet, który mogą mieć. Ja potrzebowałam wsparcia, miłości, zrozumienia i opieki a nie łóżko. W tym świecie ludzie zapominają czym jest miłość, ja też. Związki jedynie są na pokaz, aby zrobić szumu w mediach i troche skandali. Jedynie dwa związki na 10 to prawdziwa miłość albo zakochanie.
- Ja chce.. zrobimy to..- poczułam jego dłoń na mojej, tak jak by chciał pokazać, że jest teraz ze mną. Faktycznie był, nie patrzyłam na niego jak na gwiazdę lecz jak na zwykłego chłopaka, który chciał mi pomóc.
- Jesteś pewna? - zapytał patrząc na mnie swoim przeszywającym spojrzeniem. Zdobyłam się na ściśnięcie jego dłoni i pokiwanie głową na tak.
- Jesteś inny niż myślałam. - powiedziałam nieświadomie.
- Inny to jaki? - uniósł brew do góry. Ehh.. no to teraz się tłumacz, głupia ty!
- Troskliwy, nie udajesz, zachowujesz się normalnie i nie jesteś jak ci wszyscy bogaci ludzie, szanujesz to co masz. - posłał mi uśmiech, pewnie o tym wie. Ja jak zawsze wyszłam na idiotkę i palnełam  głupote. Chociaż to nie głupota, to prawda.
- Media myślą, że jest tak jak oni nas kreują a ... - urwał i nabrał powietrza do płuc. - to jest błąd. - dokładnie go rozumiem. Ludzie myślą, źe to piszą o nas to prawda i tak się zachowujemy.. ale tak nie jest. - Zjesz coś? - zaproponował, skinełam głową i wstałam z łóżka. Podąrzyłam za chłopakiem do dużej i przestronnej kuchni, usiadłam przy wysepce. Do kuchni wszedł blondyn, zapewne Niall i oparł się o blat.
- Gdzie moja pizza? - zapytał groźnie.
- W pizzeri. - odpowiedział rozbawiony Liam. Chłopak chwycił ścierkę z blatu i podszedł do mojego bohatera, uderzył go w tyłek.
- Obiecałeś mi pizze - warknął. Liam wbiegł za mnie i osłonił się mną. Nie wiedziałam co mam robić, jeden za mną a drugi przede mną ze szmatą.
- Teraz Ty mi uratuj życie. - szepnął mi do ucha. Moje ciało zamarło, jego oddech na mojej szyi, jego twarz przy mojej, jego głos w moim uchu. Kurwa! - On mnie zaraz zje! - powiedział przerażonym głosem. Zaśmiałam się i starałam wymyślić jakiś ratunek dla Liama, w tych warunkach trudno było mi się skupić. Niall podchodził do nas bliżej i machał tą szmatą a na twarzy miał chytry uśmieszek. Zaczełam sama się bać, z każdym jego krokiem robiłam krok do tyłu co jakiś czas ocierając się albo wpadając na Liama. Czułam się niezręcznie a blondyn robił się coraz bardziej nerwowy, w końcu musiałam coś wymyślić..
- Mam pomysł! - krzyknełam. - Będziesz miał tą pizze, upieczemy ją z Liamem. - Niall uradowany rzucił szmate na blat i ucałował mój policzek.
- Widzisz? Ucz się od niej. - powiedział blondyn klepiąc Liama po ramieniu i wyszedł.
- Dziękuje. - powiedział i odetchnął. Ta cała sytuacja wyglądała przekomicznie, dwaj dorośli a jak dzieci. - No to dzwonimy po pizze. - wyciągnął telefon, niestety ale szybko znalazł się w moim posiadaniu.
- Pieczemy ją! - mój stanowczy głos zabrzmiał w kuchni.
- Sorry ale kuchnia to nie moja rola. - przejechał dłonią po swoim garku. Przewróciła oczami i się zaśmiałam. Oddałam jego telefon mu do ręki i kiwnełam głową aby zadzwonił po pizze. Skoro nie chce piec jej to niech dzwoni, on będzie zjedzony a nie ja. Po skończonym zamówieniu schował telefon do kieszeni a jego wzrok skupił się na mojej osobie.
- Odwieziesz mnie? - zapytałam patrzą w zupełne inne miejsce, tylko nie na niego. Nie wiem dlaczego, po prostu mój wzrok nie był zainteresowany w tym momencie nim.

_______________________________
Jak się podoba 3 rozdział?
Czytasz = Komentarz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz