piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 4 - Nie tędy droga kochanie.

- Myślałem, że zjesz z nami. - jego głos był.. hym.. rozczarowany? Tak to najlepsze słowo aby opisać to coś co było w nim. Miałam dość wrażeń na dzisiaj, nie chciałam siedzieć im na głowie i wrócić do domu, napić się drinka, zrobić gorącom kąpiel i odpłynąć. Jestem mu wdzięczna, że nie zostawił mnie na pastwe tego.. ehh.. ale on ma swoje życie a ja swoje.
- Chce po prostu wrócić do domu. - nie chciałam aby poczuł się urażony i niepotrzebny. Był potrzebny, ale to wszystko.. za dużo na dzisiaj. Poszłam do łazienki po torbę i bielizne, którą włożyłam do środka. Zeszłam do salonu, gdzie każdy rozmawiał o czymś.
- Ja uciekam. Cześć. - pomachałam chłopakom, nie byli zadowoleni.
- A moja pizza? - dopytywał Niall.
- Liam zamówił. - pomachałam im jeszcze raz i podeszłam do Liama, który stał przy drzwiach. Posłałam mu uśmiech, jakoś słabo go odwzajemnił. Czyżby był zawiedziony? Wsiedliśmy do auta i ruszył, podałam mu adres. Całą droge milczeliśmy, bałam się odezwać. Zaparkował pod moim domem, w oknie siedziała Hope, na mój widok zerwała się i gdzieś pobiegła. Chwile później North pojawiła się w oknie a Hope wyszła przed dom.
- Dziękuje za dzisiaj, gdyby nie Ty. - zamknełam powieki na wspomnienie tego, poczułam jego dłoń na swojej.
- Przyjade jutro po Ciebie. - ździwiła mnie jego propozycja.
- Nie musisz, mam aut..- fuck! Jest w agencji.
- No właśnie i płyta. - wyciągnął płyte ze schowka, była podpisana. Chciałam ją odebrać od chłopaka, ale uniemożliwił mi to oddalając ode mnie plastikowe opakowanie. - Sam dostarcze do rąk. - powiedział chytrze a zarazem zmysłowo. Moje serce zadzwoniło podwójnie. Wysiadłam z auta a za mną Liam, podeszliśmy do mojej siostry. Przytuliłam ją na przywitanie, na widok mojego towarzysza serce jej zamarło, z resztą nie tylko serce, ona sama zamarła.
- Hope oddychaj. - upomniałam ją z rozbawieniem, Liam też się zaśmiał i wręczył jej płyta. W ramach podziękowania rzuciła się na Liama Payne we własnej osobie. - Nie musze was przedstawiać prawda? - spojrzałam na nich.
- Mam nadzieje, że nie stoisz przed lustrem wieczności. - rzucił odchodząc.
- Zależy z kim się umawiam. - czułam jak na moje policzki wkrada się rumieniec.
- Z Liamem Payne we własnej osobie. - no to masz mnie. Zapomniałam jak się oddycha.
- Oddychaj - usłyszałam głos Hope.
- Ale ja znam dwie takie osoby. - powiedziałam chytrze, zaśmiał się. Wsiadł do auta i odjechał. Czy on właśnie nie próbował się ze mną umówić, a może to jego gra? " Ja się postaram abyś jednak zadzwoniła. ", przypomniały mi się jego słowa. No tak, to jego sposób, ale niech nie liczy na to. Weszłam z uradowaną Hope do środka. Zostałam zbombardowana mnóstwem pytań ze strony dziewczyn, na które nie miałam siły odpowiadać. Nawet nie pamiętam jak potoczył się dalej wieczór, w mojej głowie był on. On, nie sławna osoba, lecz zwykły chłopak. To mnie w nim urzekło, że nie udaje i jest normalny. W show biznesie pojęcie normalny, to osoba, która nie udaje i jest sobą bez względu na opinię innych. Liam taki jest, on ma to co chce ale docenia najmniejszy gest...

     ×××××
Ktoś energicznie potrząsał moim ciałem co mnie irytowało i to strasznie. Pół nocy nie przespałam myśląc o wszystkim i o niczy a tu taka dramatyczna pobudka. Otworzyłam zaspane oczy a obok mnie dostrzegłam North, była zniecierpliwiona. Wiem, mam mocny sen i czasem aby mnie obudzić trzeba się wysilić. Przeciągnełam się leniwie i zmroziłam dziewczyne wzrokiem. Wstała i wyszła z mojego pokoju.
- Kawa stygnie. - dodała. Ona wie jak mnie postawić na nogi, jedno słowo a wstaje. Wyczołgałam się z łóżka i zeszłam na dół w samej koszulce i majtkach, to nie był najlepszy pomysł. Zobaczyłam osobe, której teraz nie chciałabym zobaczyć a tym bardziej tak ubrana. Stałam jak słup soli z burakiem na twarzy.
- Coo.. Ty tutaj? - jedwo co wyjąkałam.
- Po pierwsze nie musisz mnie sie wstydzić, widziałem dużo u Ciebie a po drugie miałem przyjechać po Ciebie. - czułam jak moje policzki palą się ze wstydu i jeszcze ten jego tekst typu " widziałem dużo u Ciebie ".
- North zabije! - krzyknełam. Liamowi było do śmiechu a mi nie. Wróciłam szybko do swojego królestwa i trzasnełam drzwiami aby wiedziała, że jestem wkurwiona na nią. Chwyciłam jakieś czyste ciuchy i weszłam do łazienki, zrobiłam se mały prysznic. Ubrana w ciuchy zeszłam do nich, moja przyjaciółka świetnie się bawiła z Liamem, szkoda tylko, że mi nie powiedziała o jego wizycie! Chwyciłam poduszkę z fotela, była tak zajęta rozmową z nim, że nie zauważyła moich poczynań. Wziełam zamach i trafiłam ją w głowę.
- Następnym razem zabije! - wrzasnełam. Liam miał ubaw, ja sam z resztą w myślach też się śmiałam. - A ty nie śmiej się, bo zarobisz zaraz. - pogroziłam mu paluszkiem i usiadłam na fotelu. - Gdzie moja kawa? - spojrzałam na przyjaciółkę.
- Mówisz o tej co pije teraz? - zapytał Liam trzymając w ręku kubek z moją kawą. Podeszłam do niego i zabrałam mu kubek z kawą, nie był zachwycony.
- Już nie. - rzuciła i upiłam łyka.
- To nie było miłe - powiedział oburzony i ze smutną miną. Wyglądał tak, uroczo, jak dziecko, któremu odebrano ulubioną zabawkę.
- A kto powiedział, że jestem miła? - zmierzyłam chłopaka, wstał z kanapy.
- A kto powiedział, że podwioze Cię do agencji? - założył ręce na klatce piersiowej. No to łaski bez, tak się teraz bawimy? Powodzenia Liam.
- Masz racje nie potrzebuje Ciebie i twojej pomocy. - wstałam, chwyciłam torbe i wyszłam. Wolnym krokiem powinnam być tam za jakieś 30 min, ewentualnie zrobie sobie krótki maraton. Ruszyłam w strone mojego miejsca pracy, zobaczyłam zwalniające czarne auto. Szyba się obniżyła a za kierownicą Liam. Udawałam, że mnie tym nie wzruszył i jak gdyby nigdy nic szłam dalej.
- Wsiadaj. - usłyszałam jego głos.
- Przeprasza ale nie mam zwyczaju z obcymi jeździć autem. - powiedziałam bez emocji a przynajmniej miałam taką nadzieje.
- Wsiadaj albo sam Cie wsadze. - zagroził a po moim ciele przeszedł dreszcz. Lubiłam gdy był stanowczy, taki ostry a zarazem delikatny. Parsknełam śmiechem.
- Nie tędy droga kochanie. - serio.? Powiedziałam do niego kochanie? Całkiem wariuje.
- Jeżeli chcesz umówić się ze mną na randke wystarczy powiedzieć. - rzucił zalotnie.
- Twoje nie do czekanie.  - szłam dalej. Moje myśli krążyły wokół tego co powiedział, owszem jest facetem, z który bym mogła planować życie. Niestety w tym świecie nie masz pewności, że ktoś Cię kocha. Poczułam silne ramiona wokó mojej tali i szarpnięcie do tyłu a po chwili znajdowałam się w samochodzie. Szybko znalazł się za kierownić i ryszył, byłam oburzona jego zachowaniem. Mój wzrok był za szybą a jego na drodze, miałam ochote go.. sama nie wiem na co miałam ochote. Od tamtej sesji z nim wszystko się zmieniło, tak jakby to on był amuletem szczęścia.
- Dlaczego taka jesteś? Delikatna a udajesz twardą i niedostępną. - co za spostrzegawczość, 10 pkt dla ciebie.
- Bo jestem niedostępna dla Ciebie. - mój stanowczy głos zabrzmiał dwukrotnie w mojej głowie, tak jakbym nie była świadoma co teraz powiedziałam . Przecież ja odmówiłam Liamowi Payne i co teraz?
- Niedługo będziesz we mnie zakochana a wtedy nie powiesz "nie" - jego słowa brzmiały groźnie a może on jest psychiczny? Wole trzymać się od niego z dala i zero kontaktów oprócz pracy, zero!

     ××××× Liam ×××××
Siedziałem właśnie w garderobie, ona zapewne w swojej. W głowie miałem dzisiejszą naszą rozmowe, co ja nagadałem? Pewnie pomyślała, że jestem psychiczny i miałaby racej. Odkąd zaczełam z nią prace wszystko jest inne, los kieruje nas na siebie. Los? Przecież to głupie, nie wierzę w takie brednie. Ona jest inna niże te dziewczyny, z który i byłem. Bardzo przypomina mi Danielle,  niedostępna, miła i delikatna. Może dlatego chce się nią zaopiekować, bo przypomina mi o mojej największej miłości? Mam mentlik i to spory. Rozległo się pukanie do drzwi mojej garderoby, czas na prace.
- Już idę. - wstałem z fotela i wyszłem na plan. Ona tam stała i wyglądała cudownie, jej włosy w lekkim nieładzie i podkręcone, usta w kolorze krwistej czerwieni i czarne kreski na powiekach a do tego zwiewna bielizna. Wyglądała uroczo i niewinnie. Podeszłem do nich, była spięta, ale czym?
- Dzisiaj wasza sesja ma być odważniejsza i w łóżku. - powiedział fotograf. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, faktycznie stało łóżko. Mina Emily była bez uczuć, no tak przecież jest profesjonalistką w tym co robi. - Zabierzcie się do roboty. - poganiał nas. Razem z dziewczyną położyliśmy się na łóżku, jej wzrok był skupiony na czymś zupełnie innym. - Weźcie w to trochę uczucia. - zarządał. - Tak nie da się pracować, Emily wzrok w okno a Liam masz pokazać, że ci zależy i chcesz ją zdobyć. - co ja mam niby zrobić? Super, jednak ta praca nie jest łatwa. Położyłem prawą rękę na jej udzie, dotykając wewnętrzną jego część. Po jej ciele przeszedł dresz, wyczułem to  a ona sama paliła temperaturą. Zaczełem muskać jej brzuch, nie zaragowała pomijając jak jej serce wariowało. Nie jest tak jak ona twierdzi, lubi jak ją dotykam. - W końcu pracujecie. - rzucił zadowolony fotograf. Kolejne muskania przyprawiały ją o dreszcze i śmiech, jej palce w moich włosach. Jakby ktoś nas zobaczył takich i nie wiedział o sesji, to pewnie by pomyślał, że my razem.
- Niech on przestanie. - powiedziała przez śmiech.
- Liam wiesz co robić. - głos fotografa dał mi jeszcze większą motywacje do moich dalszych poczynań. Rozchyliłem lekko jej nogi, mając tym samym lepszy dostęp do jej ciała, znajdowałem się teraz między jej nogami a zarazem nad nią podtrzymując się na dłoniach. Jej oczy były wpatrzone we mnie a warga przygryziona, ona nawet nie wie jak kusi tym zachowaniem. - Emily ręcę we włosy Liama i prosze o pocałunek. - tak jak prosił tak też zrobiła, jej palce wplątały się w moje włosy  co bardzo lubiłem. No to teraz problem co do pocałunku, mam to zrobić?

wtorek, 14 stycznia 2014

Rozdział 3 - Widzisz? Ucz się od niej.

- Co się stało? - jego głos był zmartwiony a zarazem spokojny. Nie chciałam nic mówić, tylko zamknąć się gdzieś i przeczekać to wszystko. Nigdy nie spodziewałam się, że coś takiego mi się przytrafi.. Jedgo dłoń delikatnie jeździła po moich plecach dając mi przy tym przyjemne uczucie- Powiedz, proszę.
- Paul.. on... mnie.. ja.. uciekłam.. - mówiłam chaotycznie robiąc po każdym słowie przerwe. Jego silne ramiona otoczyły moje ciało z podwójną siłą.
- Chodź wrócimy tam. - w jego anielskim głosie był gniew i złość, ale na kogo? Nie chciałam tam wracać, on tam był. Znając życie wciska im bajeczke, dlaczego wybiegłam. Chciałam teraz znaleść się w domu, obok North i Hope. Liam zdjął swoją niebieską bluze i zarzucił mi ją na ramiona. Nie potrafiłam się opanować, cała dygotałam, łzy leciały mi bez opamiętania.
- Posłuchaj wrócisz tam i wszystko powiesz. - pokręciłam przecząco głową. Nie chciałam słyszeć o powrocie tam, nie gdy on tam jest. Odsunełam się od Liama i spojrzałam w jego brązowe a zarazem smutne oczy.
- Niee, prosze. - wyszeptałam.
- Tutaj jesteś. - usłyszałam jego głos. Zaczełam panikować, cała trzęsłam się jak tory przed zbliżającym się pociągiem. Liam pogładził mnie ręką po plecach.
- To on? - szepnął. Pokiwałam twierdząco głową, nie potrafiłam nic wypowiedzieć. Chłopak mnie pocałował moje czoło i poszedł w kierunku Paula. Przyjżał mu się uważnie, po czym wymierzył kilka ciosów w brzuch i szczenkę. Mój oprawca upadł przed Liamem na kolana a z jego ust jak i nosa sączyła się krew.
- Przestań ... proszę! - krzyknełam, Liam spojrzał na mnie i wymierzył mu ostatni cios. Schowałam twarz w dłonie aby nie widzieć tego całego syfu, poczułam jak ktoś mnie do siebie przyciąga i przytula. Nie musiałam patrzeć na tą osobe a by wiedzieć, że to Liam.
- Należało się mu. - powiedział bez uczuć, taki chłodny. - Masz kluczyki, wsiądź i się zamknij a ja pójde po twoje rzeczy. - W tym momencie owiała mnie panika. On i ja, sami? Kręciłam przecząco głową, nie chciałam aby mnie zostawiał. Przy jego pomocy wsiadłam do auta i się zamknełam. Przerażona patrzyłam jak Liam odchodzi, zaczełam na nowo łkać.

     ××××× Liam ×××××
Otworzyłem drzwi od agencji i wszedłem do środka. Wszyscy byli w jednym miejscu, przerażeni zapewne całą sytuacją. Dostrzegłem jej menadżera i podszedłem do niego. Cały kipiałem, jak on mógł dopuścić do tego?
- Dlaczego nic nie zrobiłeś? - rzuciłem wściekły.
- Co się stało? - zaśmiałem się kpiąco.
- Chodzi o to, że on poraz drugi próbował ją zgwałcić a Ty nic. - wrzasnełem. Wszyscy patrzyli na mnie z przerażeniem, krew w moich skroniach pulsowała.
- Nic mi nie powiedziała!
- Na dzisiaj skończyła prace, ide po jej rzeczy. - weszłem do jej garderoby i chwyciłem jej rzeczy. Idąc po schodach do parkingu, zdałem sobie sprawe, że zostawiłem ją z nim. Jak ją ruszy raz jeszcze to zabije! Nigdzie go nie było a dziewczyna była z opartą głową o szybe, płakała. Podeszłe  i zapukałem w szybe, podskoczyła. Spojrzała z przerażeniem na mnie i otworzyła drzwi. Wrzuciłem jej rzeczy do tyłu a sam wsiadłem za kierownice.
- Zapnij bluze, bo nie będziesz miała życia. - odpaliłem silnik i ruszyłem. Emily zapieła bluze, była rozkojarzona i zapłakana. Żal mi jej, to naprawdę sympatyczna i ładna dziewczyna. Podjechałem pod dom i swój wzrok skupiłem na dziewczynie, która rozkojarzona rozglądała się i nie wiedziała gdzie jest.
- To nie mój dom. - wyszeptała.
- Zostaniesz narazie tutaj a potem odwioze Cię do domu. - wysiadłem. Wziełem rzeczy dziewczyny i ją osłoniłem aby dotarła do domu przed tymi hienami.
- Kupiłeś pizze? - usłyszałem głos z salonu, zapewne to Niall. Ze schodów zbiegał Harry, jak nas zobaczył to runął z nich na podłogę. Nie mogłem powstrzymać śmiech, z resztą  Emily też się zaśmiała. Harry otrzepał się i wstał.
- Harry. - wyciągnął ku niej dłoń z burakiem na twarzy.
- Harry to nie jest najlepszy moment. - wskazałem na jego dłoń wyciągniętą w strone dziewczyny.
- Komu Ty się przedstawiasz Harry? - dociekał Lou. Weszliśmy do salon, gdzie Lou, Niall i Zayn grali na konsoli. Na nasz widok szczenki im opadły w dół, no nie dziwie się. Przyprowadziłem do domu dziewczyne w mojej bluzie i dość skąpych majtkach.
- To jest Emily i was zna, jej siostra to nasza fanka. - wyjaśniłem, pokiwali twierdząco głowami na znak, że rozumieją. - Chodź pokaże Ci łazienkę. - posłałem
dziewczynie i zaprowadziłem do swojej łazienki.
- Mogę się wykąpać, chce zmyć z siebie jego. - na ostatnie słow za drżała. Podałem jej czysty ręcznik i skierowałem się do drzwi.
- Jak coś to wołaj, będę w salonie. - przytakneła a ja wróciłem do salonu. Czułem spojrzenia wszystkich tutaj zgromadzonych. - Coo? - zapytałem opadając na wolny fotel.  Nie rozumiałem o co im chodzi.
- Wiesz jak to wyglądało? - zapytał Zayn. Tak wiem i wyobrażam sobie jak bym się zachował gdyby to Harry przyprowadził do domu w takim stanie Emily. Opowiedziałem krótko im co się stało i dlaczego ona jest z nami. Nie zadawali głupich pytań i chyba zrozumieli.

     ××××× Emily ×××××
Weszłam pod strumień ciepłej wody, z dokładnoąsiąmyłam miejsca w których mnie dotykał. Zmyłam makijaż, mokra wyszłam i osuszyłam się. Ubrałam swoje ciuchy i zrobiłam nowy makijaż, z kosmetków, które miałam w torbie. Wyszłam z łazienki i weszłam w prost do pokoju, zapewne to Liama. Nie miałam ochoty na kontakty z kim kolwiek, położyłam się na łóżku i próbowałam zasnąć. Właśnie, próbowałam. Przed oczami widziałam jego zachwyconą twarz, z tego co mi robił. Usiłowałam skupić się na czymś innym, co pomogło by mi zasnąć, chociaż na chwilę. Usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi, szybkim ruchem się podniosłam do postawy siedzącej. Do pokoju wszedł Liam, posłał mi jeden z tych swoich czarujących uśmiechów, jakoś lepiej mi się zrobiło.
- Myślałem, że przyjdziesz do nas. - usiadł na łóżku, obok mnie.
- Nie mam ochoty na kontakt z kim kolwiek. - wzeok spuściłam na pościel, intensywny, biały odcień.
- Rozumiem. - wstał z łóżka i poszedł w strone drzwi. Nie chciałam aby wychodził, czułam się bezpiecznie przy nim.
- Zostań.. - wyszeptałam. Liam odwrócił się w moją strone, posłałam mu błagalne spojrzenie. Chciałam aby teraz tu był, siedział ze mną, nawet w ciszy. Długo nie musiałam czekać na reakcje chłopaka, usiadł obok mnie, tym razem bliżej. Czułam jego perfumy, kocham takie zapachy.
- Jeżeli chcesz to przesuniemy jutrzejszą sesje. - jego wzrok spoczywał na moim ciele. Dawał mi tym przyjemne uczucie, którego nie pamiętałam od dawna. Mężczyźni patrzyli na mnie jak na jaką rzecz, produkt z gazet, który mogą mieć. Ja potrzebowałam wsparcia, miłości, zrozumienia i opieki a nie łóżko. W tym świecie ludzie zapominają czym jest miłość, ja też. Związki jedynie są na pokaz, aby zrobić szumu w mediach i troche skandali. Jedynie dwa związki na 10 to prawdziwa miłość albo zakochanie.
- Ja chce.. zrobimy to..- poczułam jego dłoń na mojej, tak jak by chciał pokazać, że jest teraz ze mną. Faktycznie był, nie patrzyłam na niego jak na gwiazdę lecz jak na zwykłego chłopaka, który chciał mi pomóc.
- Jesteś pewna? - zapytał patrząc na mnie swoim przeszywającym spojrzeniem. Zdobyłam się na ściśnięcie jego dłoni i pokiwanie głową na tak.
- Jesteś inny niż myślałam. - powiedziałam nieświadomie.
- Inny to jaki? - uniósł brew do góry. Ehh.. no to teraz się tłumacz, głupia ty!
- Troskliwy, nie udajesz, zachowujesz się normalnie i nie jesteś jak ci wszyscy bogaci ludzie, szanujesz to co masz. - posłał mi uśmiech, pewnie o tym wie. Ja jak zawsze wyszłam na idiotkę i palnełam  głupote. Chociaż to nie głupota, to prawda.
- Media myślą, że jest tak jak oni nas kreują a ... - urwał i nabrał powietrza do płuc. - to jest błąd. - dokładnie go rozumiem. Ludzie myślą, źe to piszą o nas to prawda i tak się zachowujemy.. ale tak nie jest. - Zjesz coś? - zaproponował, skinełam głową i wstałam z łóżka. Podąrzyłam za chłopakiem do dużej i przestronnej kuchni, usiadłam przy wysepce. Do kuchni wszedł blondyn, zapewne Niall i oparł się o blat.
- Gdzie moja pizza? - zapytał groźnie.
- W pizzeri. - odpowiedział rozbawiony Liam. Chłopak chwycił ścierkę z blatu i podszedł do mojego bohatera, uderzył go w tyłek.
- Obiecałeś mi pizze - warknął. Liam wbiegł za mnie i osłonił się mną. Nie wiedziałam co mam robić, jeden za mną a drugi przede mną ze szmatą.
- Teraz Ty mi uratuj życie. - szepnął mi do ucha. Moje ciało zamarło, jego oddech na mojej szyi, jego twarz przy mojej, jego głos w moim uchu. Kurwa! - On mnie zaraz zje! - powiedział przerażonym głosem. Zaśmiałam się i starałam wymyślić jakiś ratunek dla Liama, w tych warunkach trudno było mi się skupić. Niall podchodził do nas bliżej i machał tą szmatą a na twarzy miał chytry uśmieszek. Zaczełam sama się bać, z każdym jego krokiem robiłam krok do tyłu co jakiś czas ocierając się albo wpadając na Liama. Czułam się niezręcznie a blondyn robił się coraz bardziej nerwowy, w końcu musiałam coś wymyślić..
- Mam pomysł! - krzyknełam. - Będziesz miał tą pizze, upieczemy ją z Liamem. - Niall uradowany rzucił szmate na blat i ucałował mój policzek.
- Widzisz? Ucz się od niej. - powiedział blondyn klepiąc Liama po ramieniu i wyszedł.
- Dziękuje. - powiedział i odetchnął. Ta cała sytuacja wyglądała przekomicznie, dwaj dorośli a jak dzieci. - No to dzwonimy po pizze. - wyciągnął telefon, niestety ale szybko znalazł się w moim posiadaniu.
- Pieczemy ją! - mój stanowczy głos zabrzmiał w kuchni.
- Sorry ale kuchnia to nie moja rola. - przejechał dłonią po swoim garku. Przewróciła oczami i się zaśmiałam. Oddałam jego telefon mu do ręki i kiwnełam głową aby zadzwonił po pizze. Skoro nie chce piec jej to niech dzwoni, on będzie zjedzony a nie ja. Po skończonym zamówieniu schował telefon do kieszeni a jego wzrok skupił się na mojej osobie.
- Odwieziesz mnie? - zapytałam patrzą w zupełne inne miejsce, tylko nie na niego. Nie wiem dlaczego, po prostu mój wzrok nie był zainteresowany w tym momencie nim.

_______________________________
Jak się podoba 3 rozdział?
Czytasz = Komentarz

niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 2 - Ja się postaram abyś jednak zadzwoniła.

Spacerowaliśmy alejką w parku, drzewa dodawały tutaj uroku. Śmiech biegających dzieci rozweselał serca a na sam widok chciało się bardziej wdrażać w to miejsce. Obok mnie, tym samym tempem kroczył Liam. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, tak jak by to miejsce miało swoją magie. Zaśmiałam się.
- Co Cię tak rozbawiło? - zapytał unosząc prawą brew do góry.
- Pamiętam jak moja siostra zaczeła was słuchać, byłeś wtedy taki słodki i niewinny.
- A teraz taki nie jestem? - zatrzymał się z urażoną miną. Nie mogłam się powstrzymać i niestety zaśmiałam się.
- Jesteś słodki a zarazem bardziej męski i dojrzały. - serio ja to powiedziałam? Mam za długi język.
- Miło słyszeć. - posłał mi swój zniewalający uśmiech, aż ciepło mi się zrobiło. - Rozumiem, że Ty nas nie słuchasz?
- Nie za bardzo, mam swoje ulubione dwie piosenki.. - przygryzłam delikatnie wargę czując na sobie jego spojrzenie.
- Jakie? - szturchnął mnie lekko, na co ja zaragowałam śmiechem. - No powiedz.. - zachęcał.
- Story Of My Life i Don't Forget Were You Belong. - powiedziałam dumnie.
- Widzę, że lubimy tę samą piosenkę. - uśmiechnełam się lekko. - Masz kogoś? - ździwiło mnie jego pytanie.
- Przyjaciółkę i siostre. - powiedziałam z uśmiechem. Zatrzymaliśmy się przy murku oddzielającym od fontanny, malutkie kropelki uderzały w nas. Przyjemne uczucie, spojrzałam na Liama. Nasze spojrzenia się spotkały, szybko odwróciłam wzrok. Poczułam udrzenieu wody o mój dekold i dopiero zdałam sobie sprawe, że mnie ochlapał. Długo nie byłam mu dłużna i zrobiłam to samo. Chłopak udawał obrażonego co mnie rozbawiło.
- Jesteś stuknięta. - rzucił szczerząc się.
- I kto to mówi? - chciał coś odpowiedzieć, ale jego telefon. Rzucił mi przepraszające spojrzenie i odszedł na bok. Zaczełam się zastanawiać jak to możeliwe, że miałam sesje z Liamem Payne, jadłam z nim lunch i teraz jestem na spacerze. Los potrafi zaskakiwać mnie, jak i zarówno dopiec.
- O czym myślisz? - drgnełam na jego głos. Odwróciłam się w jego strone, stał za mną.
- A tak sobie.
- Masz może ochote wyskoczyć dzisiaj ze mną i chłopakami do klubu? - coraz bardziej wątpie, że to się dzieje naprawdę.
- Kluby to nie moja bajka. - uśmiechnełam się lekko. Na twarzy chłopaka zamiast cudownego uśmiechu, pojawił się grymas.
- Jak byś zmieniła zdanie, to zadzwoń. - podał mi rząd cyferek, które zapisałam w telefonie.
- Nie licz na to. - powiedziałam chytrze. Liam zaśmiał się.
- Ja się postaram abyś jednak zadzwoniła. - w jego głosie tkwiła duma.
- To powodzenia życze.. - powiedziałam oddalając się od niego. Ruszyłam dróżką, którą przyszliśmy. Odnalazłam auto i pojechałam do domu. Weszłam do środka, ku mojemu zaskoczeniu na kanapie siedziała Hope. Podbiegłam do niej i ją uściskałam.
- Mam dobre wyniki badań i lekarz pozwolił mi wrócić do domu. - powiedziała uradowana. Tak bardzo się cieszyłam, że jest już w domu.
- A ze mną się tak nie witasz.. - powiedziała oburzona przyjaciółka.
- Chcesz wiedzieć z kim miałam sesje i będę miała kolejne? - usiadła do pionu i patrzyła wyczekująco na odpowiedź. - A więc, byłam z nim na lunchu a potem poszliśmy na spacer i zaproponował mi dziś wyjście do klubu z jego kolegami ale odmówiłam. - trzymałam je w niepewności.
- Kto to jest? - powiedziała zniecierpliwiona North, zaśmiałam się.
- Liam Payne! - krzyknełam. Dziewczyny zaczeły piszczeć z radości.
- Moja siostra spotkała się z nim i odmówiła wyjście z One Direction. Pojebana! - usłyszałam desperacki głos Hope.
- Grzeczniej! - upomniałam ją.
- Przecież ona ma racje! - rzuciła North.
- Koniec tematu! I oczywiście nikt ma nie wiedzieć, bo tajemnica narazie. - dziewczyny pokiwały głową na znak, że rozumieją. - Jutro mam  sesje z ...Paulem i odechciewa mi się tej pracy.. - westchnełam.
- Ja mam z nim za tydzień. - mina brunetki mówiła sama za siebie. Ona też nie lubi tego typa. - Widziałaś co znowu piszą? - spojrzałam na nią pytająco. Wyciągneł gazete i podała mi ją.

                                                               × Sławna modelka zmyśla historie swojego życia! Czy powiedziała prawde o swoim domie? Według naszego
                                                                   źródła dochodziło w tym domu do różnych awantur, co skutkowała interwencją policji albo karetki. Jak się
                                                                   żyje z matką alkoholiczką i ojcem sadystą? A może jej kariera jest oparta na współczuciu ze strony innych
                                                                   w tym biznesie? Nagle z takiego domu się nie wychodzi jako życzliwe dziecko, czyżby pozory myliły? ×                                                                                                                                                                                      

 Czułam jak po moich policzkach spływają łzy, łzy bólu. Dlaczego oni muszą sięgać w bolesne wspomnienia? Wstałam i pobiegłam do swojego pokoju, trzasnełam drzwiami. Usiadłam na podłodze, opierając się o łóżko. Wszystko wraca, a było tak idealnie. Rozpłakałam się jak małe dziecko, to jedyne emocje na jakie mogę sobie pozwolić. Czasem trace chęć do życia, przez te hieny. Wyciągnełam butelkę wódki z pod łóżka, zawsze  trzymam tutaj ją na gorsze dni. Odkręciłam zakrętkę i się napiłam. Skrzywiłam się na gorzki smak i uczucie pieczenia w gardle. Kolejne łyki nie sprawiały takiego uczucia, zapominałam.

     ××××××
Obudziłam się z koszmarnym bólem głowy i uczuciem pragnienia. Z sunełam się z łóżka, przewracają przy tym pustą butelkę na podłodze. Zeszłam do kuchni, wszyscy spali i mogłam się nacieszyć ciszą. Wyciągnełam butelkę wody z lodówki i się napiłam. Ulżyło mi trochę, usiadłam przy wyspie. Nawet nie pamiętam jak doszło do tego, że usnełam. Obudziłam mnie North szturchając, spojrzałam na nią. Przewróciła swoimi oczami i zajeła się robieniem kawy.
- Znowu? - usłyszałam jej zmartwiony głos. Zdarzało mi się już kilka razy zatapiać smutki w alkoholu, pomaga. Tym razem też wydało mi się to, jako najlepsze rozwiązanie.
- Nie radze sobie już.. - spuściłam głowę w dół. - Te hieny! - westchnełam.
- Idź się przyszykuj, weź prysznic a ja zrobie kawy. - wstałam i poszłam do siebie. Wygrzebałam świeże ciuchy, wziełam prysznic i się jakoś ogarnełam.  Wypiłam kawe i pojechałam do agencji, tym razem na czas. Weszłam do środka, Dominic rozmawiał z kimś przez telefon. Dałam mu znać, że jestem i poszłam do garderoby. Przebrałam się w przyznaczony dla mnie strój, zrobili mi makijaż i fryzurę. Gotowa wyszłam na plan zdjęciowy, zadowolony Paul już czekał. Chciałam uciec, ale co by mi to dało? Nic. Czułam jego oddech na swoim ciele, ręce w miejscach gdzie nie powinno być. Wogóle powinien trzymać się ode mnie z daleka. Poczułam jak mnie bardziej przyciska do swojego ciała, jak jego ręce dotykają mojego ciała, a nie mogłam już. Wyrwałam się jemu i schowałam się w pustej garderobie. Nawet tutaj się pojawił, przycisnął mnie do wolnej ściany. Ścisnął moje nadgarski aby uniemożliwić mi wyrywanie się , czułam łzy zbierające się w moich oczach. Dotykał ustami moją szyje i dekolt znacząc mokrymi pocałunkami. Próbowałam się wyrwać, nie miałam tyle siły. Byłam słaba a on silniejszy. Jego ręce wodziły po moim ciele, co jeszcze bardziej mnie bolało. Moje wyrywania się, błaganie, łkanie nic go nie ruszały.  Wykorzystałam chwile nie uwagi jego i wybiegłam. Biegłam boso i w samej bieliźnie przez parking pod ziemny majac nadzieje, że ktoś tu będzie. Zobaczyłam wysiadającą postać z Land Rovera, wyglądała znajomo.
- Pomóż mi, prosze. - łkałam. Chłopak odwrócił się do mnie, kamień spadł mi z serca. Przytulił mnie mocno do swojego torsu prosząc abym się uspokoiła, ale ja nie potrafiłam.

Każde kolejne minuty w tym miejscu przyprawiały mnie o koszmarne myśli.

_____________________________________________
I jak się podoba Rozdział 2? Jak myślicie kto to wysiadł z tego auta i jest teraz z Emily?

środa, 1 stycznia 2014

Happy New Year!

Moi kochani!
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2014!
Życze wam aby koncert One Direction odbył się
w Polsce, aby było głośno o nim w całym świecie.
Życze również aby wszystkie problemy znikneły i
aby żyło się wam lepiej na tym świecie!..
Wszystkiego najlepszego i co tam tylko sobie
wyśnicie..
Mam nadzieję, że nie macie takiego kaca jak
ja i jakoś żyjecie.. ehh..



poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 1- Ehh.. Nie wiem..

Wstałam z łóżka, jak zawsze leniwa. Nie wiem kto ustalał mi grafik sesji, ale chętnie bym zabiła. Kocham swoją prace przed obiektywem, ale czasem poświęcenia są większe niż zyski. Weszłam pod prysznic, ciepła woda oblewała moje ciało dając przy tym ukojenie. Miałam ochote zostać tutaj wieczność, niestety praca czeka. Owinięta ręcznikiem wyszłam z pod prysznica i wkroczyłam do sypialni po jakieś ciuchy i bielizne. Chwyciłam to co miałam dzisiaj ubrać i wróciłam do poprzedniego pomieszczenia. Rozczesałam włosy, które spiełam w koka i ubrałam ciuchy. Wyszłam z łazienki i wkroczyłam do mojego królestwa po torbę, telefon i kluczyki. Zbiegłam do kuchni, w której już moja przyjaciółka zaparzyła kawę. Kocham ją, ona wie co kocham z rana najbardziej. Zapach świeżo rozpuszczonej kawy roznosił się po całym pomieszczeniu, zaciągnełam się tym cudownym zapachem. Zostałam przywitana promiennym uśmiechem i kubkiem kawy, który wylądował prosto w moje ręce. Upiłam łyka i posłałam dziękujące spojrzenie.
- Wiesz z co to za model? - do moich uszu dobiegł melodyjny głos dziewczyny.
- Nie wiem właśnie, Dominic milczy jak grób. - westchnełam i dopiłam kawe. Na twarzy brunetki pojawił się grymas, zawsze musi wiedzieć wszystko tak jak ja. - Mam nadzieje, że jakieś ciacho. - zaśmiałyśmy się. Odstawiłam kubek do zlewu i chwyciłam jabłko.
- Pojade do Hope dzisiaj, posiedze z nią. - oznajmiła. Jestem jej wdzięczna, że zawsze jak ja nie mogę to ona stara się zapewnić jej towarzystwo. Ucałowałam jej różany policzek w formie podziękowania i wyszłam z domu. Wsiadłam do swojej żółtej Corvetty, kocham te auto. Elegancja połączona ze sportową wersją, cudo. Ruszyłam z podjazdu, cel: agencja. Po 20 minutach byłam na miejscu, oczywiście spóźniona przez te korki. Wbiegłam po schodach i chwyciłam za klamkę otwierają drzwi z dużym impetem.
- 8 min spóźnienia. - usłyszałam głos Dominica.
- Nie takiego przywitania się spodziewałam. - posłałam mu rozbawione spojrzenie, czego nie odwzajemnił.
- Idź się przygotuj, bielizne masz w garderobie. - bez słowa poszłam do swojej garderoby, gdzie czekała makijarzystka i fryzjer. Przywitałam się z nimi całusem w policzek.
- Wiecie może kim jest ten model? - chwyciłam czerwoną, koronkową bielizne. Nie mój gust, ale nawet fajne.
- Liam .. - odpowiedział fryzjer, Tom.  Dużo się dowiedziałam, pewnie oni też nie powiedzą, bo Dominic zakazał. Westchnełam i weszłam za czarny parawan zdejmują swoje ciuchy. Założyłam czerwony stanik i dość skąpe majtki. Jestem przyzwyczajona do tego, że pokazuje swoje ciało. Założyłam szlafrok i wyszłam za parawanu, usiadłam się na fotelu przed lustrem. Tom zabrała się za moje włosy, podkręcił je lokówką i ułożył w nieładzie. Megan zaś postawiła na naturalność, podkręciła moje rzęsy, na policzki nałożyła róż a na usta dostałam czerwoną szminkę. Gotowa wyszłam z garderoby, zaczełam szukać wzrokiem.Dominica. Rozmawiał z jakimś mężczyzną, był dobrze zbudowany i w czerwonych bokserkach z białą gumką. Aż mi się ciepło zrobiło, zawsze jak mam pracować z przystojnym modelem to głupieje. Podeszłam do nich, ku mojego zaskoczenia miałam pracować z Liamem Payne.
Przyjemny dreszcz oblał moje ciało, kiedy obdarzył mnie swoim uśmiechem. Członek zespołu One Direction i idol mojej siostry w jednym.
- Hey - powiedziłam niepewnie. - Emily. - dodałam po chwili z pełnym uśmiechem.
- Liam. - ta jego grzywka postawiona do góry i w lekkim nieładzie, umięśnione ciało i brązowe oczy.. moja siostra za taki widok by zabiła.
- Rozumie, że to ta tajemnica? - skierowałam się do Dominica unoszą brew do góry.
- Chodzi o to, że narazie nikt nie wie o tej sesji..
- No tak, bo ja bym wygadała. Myślałam, że darzysz mnie zaufaniem.. - podeszłam do fotografa aby obgadać jego wizje tej sesji.
- To nie tak.. - usłyszałam głos mojego menadżera. Centralnie go olałam i wróciłam do rozmowy z Patriciem.
- Zaczynamy! - rzucił głośno fotograf i zaczął sprawdzać aparat. Ustawiłam się na białym tle a za mną Liam, czułam jego oddech na swojej szyji. Wiedziałam, że ta sesja będzie jedna z trudniejszych. - Liam lewa ręka niżej, masz dotykać tasiemki majtek a Emily troszke szerzej nogi. - tak jak prosił Liam położył rękę niżej, ocierając o moje biodro. Blask fleszy, to co kocham. - Emily obejmij Liama ręką i usta. - zrobiłam tak jak prosił, objełam ręką Liama za kark czując jego rozgrzane ciało. Kolejne błyski i kolejne pozy, czułam skrępowanie. Nie wiem dlaczego, moje mięśnie były spięte. Mam nadzieje, że to nie wyjdzie na zdjęciach. Poszłam do garderoby, tym razem była pusta. Usiadłam w samej bieliźnie na chłodny a zarazem skórzany fotel. Oparłam głowę o oparcie i westchnełam. W lustrze widziałam otwierające się drzwi, za których wyszedł Liam.
- Mogę? - zapytała z uśmiechem, pokiwałam głową na tak i się uśmiechnełam. Chłopak wszedł już ubrany w ciuchy i usiadł obok mnie, na drugim fotelu.
- W czym mogę pomóc? - spojrzałam na niego, jego wzrok wypalał we mnie dziure. Miałam dziwne a zarazem miłe uczucie.
- Chciałem podziękować, jesteś jedną z najlepszych modelek w mieście a ja miałem przyjemność z Tobą pracować. - jego słowa trafiały we mnie pojedyńczo.
- A ja miałam przyjemność pracować z marzeniem nastolatek. - zaśmialiśmy się w tym samym czasie.
- Masz może ochote na lunch? - serio? Liam Payne proponuje mi lunch?  WoW, czym se zasłużyłam?
- Ehh.. Nie wiem..
- Chyba mogę się od wdzięczyć za współprace? - ten jego wzrok na mnie i w dodatku świece przed nim w bieliźnie, mądre!
- No dobrze, ale daj mi się przebrać. - chłopak wstał i skierował się do drzwi.
- Jak dla mnie możesz iść tak. - on mnie zawstydza, na moje policzki wkradł się rumieniec. Liam wyszedł a ja przebrałam się w swoje ciuchy i wyszłam z garderoby.
- Dobra robota. - skierował się do mnie Dominic, podeszłam do niego i Liama. - Mam nadzieję, że pojutrze też się tak spiszecie. - czyli to nie jest jedyna sesja, w myślach skakałam z radości a na twarzy zachowałam profesjonalizm. - Emily jutro o 10 masz sesje z Paulem Rige. - moja szczenka opadła na podłogę. Nienawidze typa, zboczony jakiś i obleśny.
- Musze? - powiedziałam z wypisanym na twarzy grymasem. - Nie może North? - dodałam z iskierką nadziei. Dominic pokręcił przecząco głową. Za jakie grzechy on? Wyszliśmy z agencji i powędrowaliśmy na parking pod ziemny.
- To co widzimy się na miejscu? - przytaknełam i dostałam wizytówkę lokalu, w którym mieliśmy się spotkać. Wsiadłam do swojego auta i odjechałam zostawiają Liama samego z jego autem w tyle. W miare szybko udało mi się pojechać na miejsce, weszłam do środka lokalu. Muszę przyznać, że ma gust, lokal wydaje się przytulny. Wzrokiem szukałam chłopaka, siedział przy oknie. Podeszła  i usiadłam na przeciwko Liama. Wyciągnełam płyte Midnight Memories i podsunełam mu pod nos.
- Siostra mi nie wybaczy, jak nie dam jem płyty z autografem. - zaśmiał się.
- Jak spotkamy się następnym razem będą wszystkie autografy. - no to kłopot z głowy. Podeszła do nas kelnerka z notesem, jej wzrok oczywiście utkwił na moim towarzyszu. Okey, rozumiem, mnie tutaj nie ma.
- Na co masz ochotę? - chłopak zignorował kelnerkę i spojrzał na mnie.
- A co byś polecił? - uważnie obserwowałam kelnerkę, która nie była zachwycona jego zachowaniem.
- Naleśniki z truskawkami. - z propzycją dostałam uśmiech gratis.
- Brzmi kusząco.. - rzuciłam spoglądając kątem oka na niego.
- Dwa razy naleśniki z truskawkami i sok pomarańczowy do tego. - nie chętnie kolnera opuściła nasz stolik, ja się cieszyłam. - Co jest z tym Paulem, że nie chcesz z nim pracować? - zaskoczyło mnie jego pytanie. Nie dało ukryć się mojego wstrętu do tego chłopaka, westchnełam.
- Jest obleśny, zboczony i raz próbował się dobierać do mnie. - na samo wspomnienie tamtego momentu mam ochote z wymiotować.
- A twój menadżer wie? - w jego głosie wyczułam niepokój i zmartwienie.
- Moźemy zmienić temat? - chłopak podniósł lekko ręce na znak, że się poddaje. Fajnie to wyglądało, taki niewinny. Przygryzłam delikatnie wargę na ten widok. - Dlaczego to akurat z Tobą mam tą kampanie? - między nami nastała cisza, przyjemna cisza.
- Chodzi o to, aby zrobić trochę szumu z new płytą, a że ja lubie aparat.. sama rozumiesz. - rozumiem go trochę, ale czułam, że nie powiedział mi całej prawdy.
Kelnerka przyniosła nam nasze zamówienia, naleśniki ładnie pachniały. Na sam ich widok ślinka ciekła, zabraliśmy się do konsumcji. Naleśniki niczym w domu, przypomniały mi się czasy, kiedy mama mi robiła takie. Ehh.. wspomnienia.. Po skończonym posiłku opadłam na krzesło, Liam tak samo.
- Teraz to przydałby się spacerek.. - powiedziałam bezmyślnie.
- No to idziemy na spacerek. - rzucił chłopak z uśmiechem. Wstał i poszedł zapłacić rachunek.