- Myślałem, że zjesz z nami. - jego głos był.. hym.. rozczarowany? Tak to najlepsze słowo aby opisać to coś co było w nim. Miałam dość wrażeń na dzisiaj, nie chciałam siedzieć im na głowie i wrócić do domu, napić się drinka, zrobić gorącom kąpiel i odpłynąć. Jestem mu wdzięczna, że nie zostawił mnie na pastwe tego.. ehh.. ale on ma swoje życie a ja swoje.
- Chce po prostu wrócić do domu. - nie chciałam aby poczuł się urażony i niepotrzebny. Był potrzebny, ale to wszystko.. za dużo na dzisiaj. Poszłam do łazienki po torbę i bielizne, którą włożyłam do środka. Zeszłam do salonu, gdzie każdy rozmawiał o czymś.
- Ja uciekam. Cześć. - pomachałam chłopakom, nie byli zadowoleni.
- A moja pizza? - dopytywał Niall.
- Liam zamówił. - pomachałam im jeszcze raz i podeszłam do Liama, który stał przy drzwiach. Posłałam mu uśmiech, jakoś słabo go odwzajemnił. Czyżby był zawiedziony? Wsiedliśmy do auta i ruszył, podałam mu adres. Całą droge milczeliśmy, bałam się odezwać. Zaparkował pod moim domem, w oknie siedziała Hope, na mój widok zerwała się i gdzieś pobiegła. Chwile później North pojawiła się w oknie a Hope wyszła przed dom.
- Dziękuje za dzisiaj, gdyby nie Ty. - zamknełam powieki na wspomnienie tego, poczułam jego dłoń na swojej.
- Przyjade jutro po Ciebie. - ździwiła mnie jego propozycja.
- Nie musisz, mam aut..- fuck! Jest w agencji.
- No właśnie i płyta. - wyciągnął płyte ze schowka, była podpisana. Chciałam ją odebrać od chłopaka, ale uniemożliwił mi to oddalając ode mnie plastikowe opakowanie. - Sam dostarcze do rąk. - powiedział chytrze a zarazem zmysłowo. Moje serce zadzwoniło podwójnie. Wysiadłam z auta a za mną Liam, podeszliśmy do mojej siostry. Przytuliłam ją na przywitanie, na widok mojego towarzysza serce jej zamarło, z resztą nie tylko serce, ona sama zamarła.
- Hope oddychaj. - upomniałam ją z rozbawieniem, Liam też się zaśmiał i wręczył jej płyta. W ramach podziękowania rzuciła się na Liama Payne we własnej osobie. - Nie musze was przedstawiać prawda? - spojrzałam na nich.
- Mam nadzieje, że nie stoisz przed lustrem wieczności. - rzucił odchodząc.
- Zależy z kim się umawiam. - czułam jak na moje policzki wkrada się rumieniec.
- Z Liamem Payne we własnej osobie. - no to masz mnie. Zapomniałam jak się oddycha.
- Oddychaj - usłyszałam głos Hope.
- Ale ja znam dwie takie osoby. - powiedziałam chytrze, zaśmiał się. Wsiadł do auta i odjechał. Czy on właśnie nie próbował się ze mną umówić, a może to jego gra? " Ja się postaram abyś jednak zadzwoniła. ", przypomniały mi się jego słowa. No tak, to jego sposób, ale niech nie liczy na to. Weszłam z uradowaną Hope do środka. Zostałam zbombardowana mnóstwem pytań ze strony dziewczyn, na które nie miałam siły odpowiadać. Nawet nie pamiętam jak potoczył się dalej wieczór, w mojej głowie był on. On, nie sławna osoba, lecz zwykły chłopak. To mnie w nim urzekło, że nie udaje i jest normalny. W show biznesie pojęcie normalny, to osoba, która nie udaje i jest sobą bez względu na opinię innych. Liam taki jest, on ma to co chce ale docenia najmniejszy gest...
×××××
Ktoś energicznie potrząsał moim ciałem co mnie irytowało i to strasznie. Pół nocy nie przespałam myśląc o wszystkim i o niczy a tu taka dramatyczna pobudka. Otworzyłam zaspane oczy a obok mnie dostrzegłam North, była zniecierpliwiona. Wiem, mam mocny sen i czasem aby mnie obudzić trzeba się wysilić. Przeciągnełam się leniwie i zmroziłam dziewczyne wzrokiem. Wstała i wyszła z mojego pokoju.
- Kawa stygnie. - dodała. Ona wie jak mnie postawić na nogi, jedno słowo a wstaje. Wyczołgałam się z łóżka i zeszłam na dół w samej koszulce i majtkach, to nie był najlepszy pomysł. Zobaczyłam osobe, której teraz nie chciałabym zobaczyć a tym bardziej tak ubrana. Stałam jak słup soli z burakiem na twarzy.
- Coo.. Ty tutaj? - jedwo co wyjąkałam.
- Po pierwsze nie musisz mnie sie wstydzić, widziałem dużo u Ciebie a po drugie miałem przyjechać po Ciebie. - czułam jak moje policzki palą się ze wstydu i jeszcze ten jego tekst typu " widziałem dużo u Ciebie ".
- North zabije! - krzyknełam. Liamowi było do śmiechu a mi nie. Wróciłam szybko do swojego królestwa i trzasnełam drzwiami aby wiedziała, że jestem wkurwiona na nią. Chwyciłam jakieś czyste ciuchy i weszłam do łazienki, zrobiłam se mały prysznic. Ubrana w ciuchy zeszłam do nich, moja przyjaciółka świetnie się bawiła z Liamem, szkoda tylko, że mi nie powiedziała o jego wizycie! Chwyciłam poduszkę z fotela, była tak zajęta rozmową z nim, że nie zauważyła moich poczynań. Wziełam zamach i trafiłam ją w głowę.
- Następnym razem zabije! - wrzasnełam. Liam miał ubaw, ja sam z resztą w myślach też się śmiałam. - A ty nie śmiej się, bo zarobisz zaraz. - pogroziłam mu paluszkiem i usiadłam na fotelu. - Gdzie moja kawa? - spojrzałam na przyjaciółkę.
- Mówisz o tej co pije teraz? - zapytał Liam trzymając w ręku kubek z moją kawą. Podeszłam do niego i zabrałam mu kubek z kawą, nie był zachwycony.
- Już nie. - rzuciła i upiłam łyka.
- To nie było miłe - powiedział oburzony i ze smutną miną. Wyglądał tak, uroczo, jak dziecko, któremu odebrano ulubioną zabawkę.
- A kto powiedział, że jestem miła? - zmierzyłam chłopaka, wstał z kanapy.
- A kto powiedział, że podwioze Cię do agencji? - założył ręce na klatce piersiowej. No to łaski bez, tak się teraz bawimy? Powodzenia Liam.
- Masz racje nie potrzebuje Ciebie i twojej pomocy. - wstałam, chwyciłam torbe i wyszłam. Wolnym krokiem powinnam być tam za jakieś 30 min, ewentualnie zrobie sobie krótki maraton. Ruszyłam w strone mojego miejsca pracy, zobaczyłam zwalniające czarne auto. Szyba się obniżyła a za kierownicą Liam. Udawałam, że mnie tym nie wzruszył i jak gdyby nigdy nic szłam dalej.
- Wsiadaj. - usłyszałam jego głos.
- Przeprasza ale nie mam zwyczaju z obcymi jeździć autem. - powiedziałam bez emocji a przynajmniej miałam taką nadzieje.
- Wsiadaj albo sam Cie wsadze. - zagroził a po moim ciele przeszedł dreszcz. Lubiłam gdy był stanowczy, taki ostry a zarazem delikatny. Parsknełam śmiechem.
- Nie tędy droga kochanie. - serio.? Powiedziałam do niego kochanie? Całkiem wariuje.
- Jeżeli chcesz umówić się ze mną na randke wystarczy powiedzieć. - rzucił zalotnie.
- Twoje nie do czekanie. - szłam dalej. Moje myśli krążyły wokół tego co powiedział, owszem jest facetem, z który bym mogła planować życie. Niestety w tym świecie nie masz pewności, że ktoś Cię kocha. Poczułam silne ramiona wokó mojej tali i szarpnięcie do tyłu a po chwili znajdowałam się w samochodzie. Szybko znalazł się za kierownić i ryszył, byłam oburzona jego zachowaniem. Mój wzrok był za szybą a jego na drodze, miałam ochote go.. sama nie wiem na co miałam ochote. Od tamtej sesji z nim wszystko się zmieniło, tak jakby to on był amuletem szczęścia.
- Dlaczego taka jesteś? Delikatna a udajesz twardą i niedostępną. - co za spostrzegawczość, 10 pkt dla ciebie.
- Bo jestem niedostępna dla Ciebie. - mój stanowczy głos zabrzmiał dwukrotnie w mojej głowie, tak jakbym nie była świadoma co teraz powiedziałam . Przecież ja odmówiłam Liamowi Payne i co teraz?
- Niedługo będziesz we mnie zakochana a wtedy nie powiesz "nie" - jego słowa brzmiały groźnie a może on jest psychiczny? Wole trzymać się od niego z dala i zero kontaktów oprócz pracy, zero!
××××× Liam ×××××
Siedziałem właśnie w garderobie, ona zapewne w swojej. W głowie miałem dzisiejszą naszą rozmowe, co ja nagadałem? Pewnie pomyślała, że jestem psychiczny i miałaby racej. Odkąd zaczełam z nią prace wszystko jest inne, los kieruje nas na siebie. Los? Przecież to głupie, nie wierzę w takie brednie. Ona jest inna niże te dziewczyny, z który i byłem. Bardzo przypomina mi Danielle, niedostępna, miła i delikatna. Może dlatego chce się nią zaopiekować, bo przypomina mi o mojej największej miłości? Mam mentlik i to spory. Rozległo się pukanie do drzwi mojej garderoby, czas na prace.
- Już idę. - wstałem z fotela i wyszłem na plan. Ona tam stała i wyglądała cudownie, jej włosy w lekkim nieładzie i podkręcone, usta w kolorze krwistej czerwieni i czarne kreski na powiekach a do tego zwiewna bielizna. Wyglądała uroczo i niewinnie. Podeszłem do nich, była spięta, ale czym?
- Dzisiaj wasza sesja ma być odważniejsza i w łóżku. - powiedział fotograf. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, faktycznie stało łóżko. Mina Emily była bez uczuć, no tak przecież jest profesjonalistką w tym co robi. - Zabierzcie się do roboty. - poganiał nas. Razem z dziewczyną położyliśmy się na łóżku, jej wzrok był skupiony na czymś zupełnie innym. - Weźcie w to trochę uczucia. - zarządał. - Tak nie da się pracować, Emily wzrok w okno a Liam masz pokazać, że ci zależy i chcesz ją zdobyć. - co ja mam niby zrobić? Super, jednak ta praca nie jest łatwa. Położyłem prawą rękę na jej udzie, dotykając wewnętrzną jego część. Po jej ciele przeszedł dresz, wyczułem to a ona sama paliła temperaturą. Zaczełem muskać jej brzuch, nie zaragowała pomijając jak jej serce wariowało. Nie jest tak jak ona twierdzi, lubi jak ją dotykam. - W końcu pracujecie. - rzucił zadowolony fotograf. Kolejne muskania przyprawiały ją o dreszcze i śmiech, jej palce w moich włosach. Jakby ktoś nas zobaczył takich i nie wiedział o sesji, to pewnie by pomyślał, że my razem.
- Niech on przestanie. - powiedziała przez śmiech.
- Liam wiesz co robić. - głos fotografa dał mi jeszcze większą motywacje do moich dalszych poczynań. Rozchyliłem lekko jej nogi, mając tym samym lepszy dostęp do jej ciała, znajdowałem się teraz między jej nogami a zarazem nad nią podtrzymując się na dłoniach. Jej oczy były wpatrzone we mnie a warga przygryziona, ona nawet nie wie jak kusi tym zachowaniem. - Emily ręcę we włosy Liama i prosze o pocałunek. - tak jak prosił tak też zrobiła, jej palce wplątały się w moje włosy co bardzo lubiłem. No to teraz problem co do pocałunku, mam to zrobić?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz