poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 1- Ehh.. Nie wiem..

Wstałam z łóżka, jak zawsze leniwa. Nie wiem kto ustalał mi grafik sesji, ale chętnie bym zabiła. Kocham swoją prace przed obiektywem, ale czasem poświęcenia są większe niż zyski. Weszłam pod prysznic, ciepła woda oblewała moje ciało dając przy tym ukojenie. Miałam ochote zostać tutaj wieczność, niestety praca czeka. Owinięta ręcznikiem wyszłam z pod prysznica i wkroczyłam do sypialni po jakieś ciuchy i bielizne. Chwyciłam to co miałam dzisiaj ubrać i wróciłam do poprzedniego pomieszczenia. Rozczesałam włosy, które spiełam w koka i ubrałam ciuchy. Wyszłam z łazienki i wkroczyłam do mojego królestwa po torbę, telefon i kluczyki. Zbiegłam do kuchni, w której już moja przyjaciółka zaparzyła kawę. Kocham ją, ona wie co kocham z rana najbardziej. Zapach świeżo rozpuszczonej kawy roznosił się po całym pomieszczeniu, zaciągnełam się tym cudownym zapachem. Zostałam przywitana promiennym uśmiechem i kubkiem kawy, który wylądował prosto w moje ręce. Upiłam łyka i posłałam dziękujące spojrzenie.
- Wiesz z co to za model? - do moich uszu dobiegł melodyjny głos dziewczyny.
- Nie wiem właśnie, Dominic milczy jak grób. - westchnełam i dopiłam kawe. Na twarzy brunetki pojawił się grymas, zawsze musi wiedzieć wszystko tak jak ja. - Mam nadzieje, że jakieś ciacho. - zaśmiałyśmy się. Odstawiłam kubek do zlewu i chwyciłam jabłko.
- Pojade do Hope dzisiaj, posiedze z nią. - oznajmiła. Jestem jej wdzięczna, że zawsze jak ja nie mogę to ona stara się zapewnić jej towarzystwo. Ucałowałam jej różany policzek w formie podziękowania i wyszłam z domu. Wsiadłam do swojej żółtej Corvetty, kocham te auto. Elegancja połączona ze sportową wersją, cudo. Ruszyłam z podjazdu, cel: agencja. Po 20 minutach byłam na miejscu, oczywiście spóźniona przez te korki. Wbiegłam po schodach i chwyciłam za klamkę otwierają drzwi z dużym impetem.
- 8 min spóźnienia. - usłyszałam głos Dominica.
- Nie takiego przywitania się spodziewałam. - posłałam mu rozbawione spojrzenie, czego nie odwzajemnił.
- Idź się przygotuj, bielizne masz w garderobie. - bez słowa poszłam do swojej garderoby, gdzie czekała makijarzystka i fryzjer. Przywitałam się z nimi całusem w policzek.
- Wiecie może kim jest ten model? - chwyciłam czerwoną, koronkową bielizne. Nie mój gust, ale nawet fajne.
- Liam .. - odpowiedział fryzjer, Tom.  Dużo się dowiedziałam, pewnie oni też nie powiedzą, bo Dominic zakazał. Westchnełam i weszłam za czarny parawan zdejmują swoje ciuchy. Założyłam czerwony stanik i dość skąpe majtki. Jestem przyzwyczajona do tego, że pokazuje swoje ciało. Założyłam szlafrok i wyszłam za parawanu, usiadłam się na fotelu przed lustrem. Tom zabrała się za moje włosy, podkręcił je lokówką i ułożył w nieładzie. Megan zaś postawiła na naturalność, podkręciła moje rzęsy, na policzki nałożyła róż a na usta dostałam czerwoną szminkę. Gotowa wyszłam z garderoby, zaczełam szukać wzrokiem.Dominica. Rozmawiał z jakimś mężczyzną, był dobrze zbudowany i w czerwonych bokserkach z białą gumką. Aż mi się ciepło zrobiło, zawsze jak mam pracować z przystojnym modelem to głupieje. Podeszłam do nich, ku mojego zaskoczenia miałam pracować z Liamem Payne.
Przyjemny dreszcz oblał moje ciało, kiedy obdarzył mnie swoim uśmiechem. Członek zespołu One Direction i idol mojej siostry w jednym.
- Hey - powiedziłam niepewnie. - Emily. - dodałam po chwili z pełnym uśmiechem.
- Liam. - ta jego grzywka postawiona do góry i w lekkim nieładzie, umięśnione ciało i brązowe oczy.. moja siostra za taki widok by zabiła.
- Rozumie, że to ta tajemnica? - skierowałam się do Dominica unoszą brew do góry.
- Chodzi o to, że narazie nikt nie wie o tej sesji..
- No tak, bo ja bym wygadała. Myślałam, że darzysz mnie zaufaniem.. - podeszłam do fotografa aby obgadać jego wizje tej sesji.
- To nie tak.. - usłyszałam głos mojego menadżera. Centralnie go olałam i wróciłam do rozmowy z Patriciem.
- Zaczynamy! - rzucił głośno fotograf i zaczął sprawdzać aparat. Ustawiłam się na białym tle a za mną Liam, czułam jego oddech na swojej szyji. Wiedziałam, że ta sesja będzie jedna z trudniejszych. - Liam lewa ręka niżej, masz dotykać tasiemki majtek a Emily troszke szerzej nogi. - tak jak prosił Liam położył rękę niżej, ocierając o moje biodro. Blask fleszy, to co kocham. - Emily obejmij Liama ręką i usta. - zrobiłam tak jak prosił, objełam ręką Liama za kark czując jego rozgrzane ciało. Kolejne błyski i kolejne pozy, czułam skrępowanie. Nie wiem dlaczego, moje mięśnie były spięte. Mam nadzieje, że to nie wyjdzie na zdjęciach. Poszłam do garderoby, tym razem była pusta. Usiadłam w samej bieliźnie na chłodny a zarazem skórzany fotel. Oparłam głowę o oparcie i westchnełam. W lustrze widziałam otwierające się drzwi, za których wyszedł Liam.
- Mogę? - zapytała z uśmiechem, pokiwałam głową na tak i się uśmiechnełam. Chłopak wszedł już ubrany w ciuchy i usiadł obok mnie, na drugim fotelu.
- W czym mogę pomóc? - spojrzałam na niego, jego wzrok wypalał we mnie dziure. Miałam dziwne a zarazem miłe uczucie.
- Chciałem podziękować, jesteś jedną z najlepszych modelek w mieście a ja miałem przyjemność z Tobą pracować. - jego słowa trafiały we mnie pojedyńczo.
- A ja miałam przyjemność pracować z marzeniem nastolatek. - zaśmialiśmy się w tym samym czasie.
- Masz może ochote na lunch? - serio? Liam Payne proponuje mi lunch?  WoW, czym se zasłużyłam?
- Ehh.. Nie wiem..
- Chyba mogę się od wdzięczyć za współprace? - ten jego wzrok na mnie i w dodatku świece przed nim w bieliźnie, mądre!
- No dobrze, ale daj mi się przebrać. - chłopak wstał i skierował się do drzwi.
- Jak dla mnie możesz iść tak. - on mnie zawstydza, na moje policzki wkradł się rumieniec. Liam wyszedł a ja przebrałam się w swoje ciuchy i wyszłam z garderoby.
- Dobra robota. - skierował się do mnie Dominic, podeszłam do niego i Liama. - Mam nadzieję, że pojutrze też się tak spiszecie. - czyli to nie jest jedyna sesja, w myślach skakałam z radości a na twarzy zachowałam profesjonalizm. - Emily jutro o 10 masz sesje z Paulem Rige. - moja szczenka opadła na podłogę. Nienawidze typa, zboczony jakiś i obleśny.
- Musze? - powiedziałam z wypisanym na twarzy grymasem. - Nie może North? - dodałam z iskierką nadziei. Dominic pokręcił przecząco głową. Za jakie grzechy on? Wyszliśmy z agencji i powędrowaliśmy na parking pod ziemny.
- To co widzimy się na miejscu? - przytaknełam i dostałam wizytówkę lokalu, w którym mieliśmy się spotkać. Wsiadłam do swojego auta i odjechałam zostawiają Liama samego z jego autem w tyle. W miare szybko udało mi się pojechać na miejsce, weszłam do środka lokalu. Muszę przyznać, że ma gust, lokal wydaje się przytulny. Wzrokiem szukałam chłopaka, siedział przy oknie. Podeszła  i usiadłam na przeciwko Liama. Wyciągnełam płyte Midnight Memories i podsunełam mu pod nos.
- Siostra mi nie wybaczy, jak nie dam jem płyty z autografem. - zaśmiał się.
- Jak spotkamy się następnym razem będą wszystkie autografy. - no to kłopot z głowy. Podeszła do nas kelnerka z notesem, jej wzrok oczywiście utkwił na moim towarzyszu. Okey, rozumiem, mnie tutaj nie ma.
- Na co masz ochotę? - chłopak zignorował kelnerkę i spojrzał na mnie.
- A co byś polecił? - uważnie obserwowałam kelnerkę, która nie była zachwycona jego zachowaniem.
- Naleśniki z truskawkami. - z propzycją dostałam uśmiech gratis.
- Brzmi kusząco.. - rzuciłam spoglądając kątem oka na niego.
- Dwa razy naleśniki z truskawkami i sok pomarańczowy do tego. - nie chętnie kolnera opuściła nasz stolik, ja się cieszyłam. - Co jest z tym Paulem, że nie chcesz z nim pracować? - zaskoczyło mnie jego pytanie. Nie dało ukryć się mojego wstrętu do tego chłopaka, westchnełam.
- Jest obleśny, zboczony i raz próbował się dobierać do mnie. - na samo wspomnienie tamtego momentu mam ochote z wymiotować.
- A twój menadżer wie? - w jego głosie wyczułam niepokój i zmartwienie.
- Moźemy zmienić temat? - chłopak podniósł lekko ręce na znak, że się poddaje. Fajnie to wyglądało, taki niewinny. Przygryzłam delikatnie wargę na ten widok. - Dlaczego to akurat z Tobą mam tą kampanie? - między nami nastała cisza, przyjemna cisza.
- Chodzi o to, aby zrobić trochę szumu z new płytą, a że ja lubie aparat.. sama rozumiesz. - rozumiem go trochę, ale czułam, że nie powiedział mi całej prawdy.
Kelnerka przyniosła nam nasze zamówienia, naleśniki ładnie pachniały. Na sam ich widok ślinka ciekła, zabraliśmy się do konsumcji. Naleśniki niczym w domu, przypomniały mi się czasy, kiedy mama mi robiła takie. Ehh.. wspomnienia.. Po skończonym posiłku opadłam na krzesło, Liam tak samo.
- Teraz to przydałby się spacerek.. - powiedziałam bezmyślnie.
- No to idziemy na spacerek. - rzucił chłopak z uśmiechem. Wstał i poszedł zapłacić rachunek.

3 komentarze: